Przejdź do głównej zawartości

Starość jako motyw literacki

 


Starość jako motyw literacki. 

Życie ludzkie skład się z trzech etapów: młodości, lat dojrzałych i starości. Według słownika języka polskiego starość to wiek podeszły, ostatnie lata życia. Ludzie najczęściej odczuwają lęk przed starością, nie chcą o niej myśleć, a pierwsze zmarszczki są powodem do rozpaczy... Jedni twierdzą, że jest okresem niedołęstwa, nieporadności, inni – odpoczynku, mądrości, doświadczenia życiowego, pogodzenia się z tym, co było i tym, co ma nastąpić.

Jak motyw starości ukazuje literatura? Posłużę się trzema utworami: romantyczną balladą „Lilie” Adama Mickiewicza, epopeją chłopską, nagrodzoną Nagrodą Nobla „Chłopami” Władysława Stanisława Reymonta oraz „Granicą” Zofii Nałkowskiej. Rozpocznę od najwcześniejszego z nich.

Lilie” to ballada wchodząca w skład pierwszego tomu poezji Adama Mickiewicza, który ukazał się w czerwcu 1822 roku w Wilnie. Utwory wchodzące w jego skład w dużej mierze opierają się na wierzeniach prostego ludu oraz na podaniach, które krążyły wśród gminu. We wszystkich balladach, w których znajdujemy wątki ludowe, zaakcentowana jest wiara w możliwość obcowania świata żywych ze światem umarłych. Ważną pozycję zajmuje także kwestia zasad moralnych, sposób pojmowania winy i kary. Wymiar sprawiedliwości opiera się na twierdzeniu, iż nie ma winy bez kary.

Tak właśnie jest w przypadku bohaterów „Lilii”. W tym utworze strażnikiem ludowej mądrości jest starzec – pustelnik. Kim był pustelnik? To osoba, która wycofuje się z życia w społeczeństwie i decyduje się na życie w izolacji i celibacie. Poświęca się przede wszystkim modlitwie i życiu w ascezie. Utrzymuje się z jałmużny. Do takiego właśnie pustelnika trafia niewierna żona po zabiciu powracającego z wojny męża. Po dokonaniu zbrodni potajemnie zakopuje ciało, zaś na grobie sadzi lilie. Jednak wyrzuty sumienia nie przestają ją dręczyć. Udaje się do starca, gdyż on może powiedzieć jej, jak poradzić sobie z sumieniem. Starzec zapewnia ją, iż może być spokojna, gdyż zbrodnia nie wyjdzie na jaw.

Bo takie sądy boże,

Iż co ty zrobisz skrycie,

Mąż tylko wydać może;

A mąż twój stracił życie”.

Tymczasem przybyli do wdowy bracia zmarłego szybko godzą się ze śmiercią jej męża i sami zaczynają ubiegać się o rękę bratowej. I ponownie kobieta trafia do pustelnika. Nie potrafi sama podjąć decyzji, którego wybrać. Szuka porady u tego, kto posiada największą mądrość. Tym razem starzec informuje wdowę, iż może wskrzesić jej zmarłego męża:

Nie masz zbrodni bez kary.

Lecz jeśli szczera skrucha,

Zbrodniarzów Pan Bóg słucha.

Znam ja tajnie wyroku,

Miłą ci rzecz obwieszczę:

Choć mąż zginął od roku,

Ja go wskrzeszę dziś jeszcze”.

Ukazana w balladzie postać pustelnika to symbol ludowej mądrości. Starzec posiada nieograniczoną moc, która może służyć odwróceniu zła. Nie ingeruje w rozwój wydarzeń, jest strażnikiem norm moralnych i odwiecznych zasad, iż nie ma zbrodni bez kary, a każda wina musi być sprawiedliwie ukarana. Pustelnik jest mądrym godnym zaufania starcem. Wdowa udaje się do niego, gdyż wie, iż nie wyda on jej tajemnicy. Starzec z „Lilii” jest symbolem tego, iż starość to czas mądrości, a nawet – możliwości kontaktu z drugą stroną życia. Do osoby wiekowej każdy ma zaufanie, ona może być doradcą we wszelkich sprawach.

Kolejnym utworem ukazującym postacie ludzi w podeszłym wieku są „Chłopi” Reymonta. Większość bohaterów chłopskiej epopei niewiele ma wspólnego z mądrym mickiewiczowskim pustelnikiem. Z jednym wyjątkiem. To Jambroży. Ten prawie stuletni człowiek jest postacią bardzo ważną w życiu społeczności Lipiec. Mimo swojego wieku i kalectwa ( brak nogi) odznacza się niebywałą aktywnością. Jest kościelnym, prawą ręką proboszcza. Nie opuszcza żadnego jarmarku, uroczystości, leczy ludzi, zwierzęta, pomaga przy świniobiciu, swata młode pary. Przy tym jak na ten wiek wykazuje się znakomitą bystrością umysłu i pamięcią. Często wspomina dawne czasy. Brał udział w wojnach napoleońskich, najprawdopodobniej w szeregach Legionów Polskich, zorganizowanych we Włoszech przez Henryka Dąbrowskiego. To również tłumaczy jego pobyt we Włoszech i we Francji. Może nogę stracił w bitwie pod Waterloo? We wsi jest od wielu lat (był przy chrzcie Macieja Boryny). Mieszkańcy Lipiec Jambrożego traktują z wielkim szacunkiem. On odwdzięcza się im, nie odmawiając pomocy. Udziela jej nawet parobkowi Kubie, kiedy ten jest ciężko ranny. Pozostali bohaterowie przedstawieni są już w świetle naturalizmu i jego koncepcji życia.

Naturalizm jako prąd literacki rozkwitł w XIX wieku we Francji. Największym jego teoretykiem był francuski powieściopisarz Emil Zola. Powieści naturalistyczne były fotograficznym opisem rzeczywistości, podejmowały problematykę społeczną. Wprowadzono także nowe typy bohaterów - ludzi pochodzących z najniższych warstw społecznych (miejska biedota, chłopstwo). Bohater naturalistyczny to postać w swoim działaniu zdeterminowana przez czynniki biologiczne i społeczne.

W powieści „Chłopi” człowiek ukazany jest jako element natury, kierujący się w swoim działaniu przede wszystkim pierwotnymi instynktami i popędami. Przedstawione życie mieszkańców Lipiec regulowane było następującymi po sobie porami roku. Byli oni uzależnieni od przyrody. To ona wyznaczała im plan obowiązków. Bliski związek z naturą mieszkańców wsi to również walkę o przetrwanie. Zgodnie z założeniami naturalizmu bohaterowie byli tacy, jakimi ukształtowała ich natura i warunki, w jakich żyli.

Najważniejszą rzeczą było posiadanie ziemi. Jedynie ona była warunkiem przetrwania. Stary człowiek, który nie był już zdolny do pracy szedł „na wycug”, czyli dożywocie - pierwotnie rozumiane jako zabezpieczenie bytu niedołężnemu człowiekowi. W rzeczywistości zdany był na laskę lub niełaskę swoich bliskich, a słowo „wycug” kojarzyło się zdecydowanie negatywnie.

W powieści Reymonta przykładem tego jest Jagustynka. Została wygnana przez krewnych z domu, jak przepisała na nich całe gospodarstwo – 10 morgów ziemi. Od tej chwili pracowała u Borynów, nie tracąc nadziei na ponowne zjednoczenie z rodziną. Czuła do niej jednocześnie ogromny żal:

Po sądach się włóczyłam, to ino te parę złotych, com miała - poszły, a sprawiedliwości nie kupiłam... i na starość na poniewierkę, na wyrobek! Żebyśta, ścierwy, pode płotem wyzdychały za moje ukrzywdzenie! Poszłam do nich w niedzielę, żeby chocia popatrzeć na chałupę, na ten sad, com go ano sama szczepiła, to synowa wywarła na mnie pysk, że na prześpiegi przychodzę! Mój ty Jezu kochany! Ja na prześpiegi, na swój rodzony gront przychodzę! Myślałam że trupem padnę, tak mnie żałość ścisnęła!”

Kolejną postacią, której los zależy od rodziny, jest Bylica. To ojciec Hanki (żony Antka Boryny) i Weronki, u której mieszka. Jest człowiekiem bardzo ubogim, nie posiada własnej ziemi, sezonowo zatrudnia się u bogatszych mieszkańców wsi, by za swoją pracę na ich roli otrzymać skąpą zapłatę. W czasie przednówka przymiera głodem, ponieważ zapasy zimowe nie wystarczają, a nowe plony jeszcze nie zostały zebrane. Bylica jest schorowany, nie nadaje się już do cięższych robót. Ma kłopoty z chodzeniem, wspiera się na sękatym kiju. Bohater to kochający ojciec, jest wdzięczny Weronce za przygarnięcie go w dniach jego starości. Córka nie jest jednak zadowolona z jego obecności w domu, ponieważ on dla niej to tylko kolejną osobą do wyżywienia, a w jej domu też jest ubogo. Bylica często nie dostaje nawet skromnego posiłku. Sam nie ma odwagi sięgnąć po kawałek chleba:

Hanka gotowała obiad i pogadywała z ojcem swoim, starym Bylicą, któren rzadko zachodził, że to schorowany był i ledwie się już ruchał. Siedział pod oknem, wsparty na kijaszku, i wodził oczami po izbie, to na dzieci, co były cicho się zbiły w kąt, to na Hankę spozierał… siwy był całkiem, wargi mu się trzęsły i głos miał słaby, jakby ptaszęcy, a w piersiach mu cięgiem rzęziało…

Jedliście śniadanie, co? — pytała cicho.

I… po prawdzie to Weronka zabaczyła mi dać… i nie upominałem się, nie…”

Los starców był więc nie do pozazdroszczenia. Kiedy człowiek nie był już zdolny do pracy i zapewnienia sobie bytu, cierpiał i głodował. To właśnie naturalistyczna koncepcja życia. Inaczej wygląda starość u bogatego chłopa. Takim jest 58-letni Boryna, który zbliża się wielkimi krokami do czasu poważnej starości i broni się przed jej negatywnymi skutkami. Ten gospodarz na trzydziestu dwóch morgach gruntu, z pastwiskami oraz prawem do wspólnego lasu, twierdzi, że jeszcze 20 roków przetrzyma, a perspektywa zostania ojcem w wieku 59-lat budzi w nim radość. W oczach innych to też wielki plus. Podczas swatów w domu Jagny taka toczy się rozmowa:

„ — Kto? A sam ci Boryna! —wykrzyknął przechylając kieliszek.

Stary! Wdowiec! — wykrzyknęła niby z zawodem.

  • Stary! Nie obrażajcie Pana Boga! Stary, a sąd miał jeszcze niedawno o dziecko!”

Ale dla swoich dzieci jest już starym dziadem któremu najwyższy czas iść na wycug. Nie chce jednak być zdany na łaskę dzieci i nie przepisuje na nich ziemi. Ślub z Jagną to też ucieczka od starości. Maciej Boryna wie, jak utrzymać gospodarstwo, by przynosiło zyski, jest gospodarny i pracowity. Majątek, który daje mu władzę i szacunek innych, jest dla niego najważniejszy. Przywiązany do niego nie chce się nim dzielić, nie zamierza oddać synowi nawet części przed śmiercią, bo obawia się, że musiałby iść na wycug. Woli wypędzić syna z domu. Jego śmierć ma wymowę symboliczna. Gospodarz umiera na polu. Plon z jego ziemi zbiorą młodzi. Jest to odwieczne prawo natury, któremu podlegają wszyscy. Boryna umiera w glorii i chwale. Ale tylko dlatego, że nie dożywa późnej starości. Nie wiadomo jak potoczyłyby się jego losy, gdyby przepisał majątek na dzieci.

Motyw starości jako pesymistyczna refleksja o przemijaniu, obraz fizycznej niedołężności widnieje na kartach „Granicy” Nałkowskiej. Tutaj przybiera ona przybiera postać kobiet. Nie są stare, mają właściwie „po pięćdziesiątce”, czyli są w wieku Macieja Boryny, ale autorka powieści przedstawia je w bardzo niekorzystnym świetle.

Panie spotykały się w mieszkaniu Cecylii Kolichowskiej głównie 22 listopada w dzień imienin właścicielki. Jadły tort orzechowy, piły biała kawę i wino porzeczkowe. Nazywano to zlotem widm, kongresem czarownic, paradą wiedźm. Zostały opisane jako pomarszczone, siwe, wyłysiałe, nadmiernie grube albo przesadnie chude. Nosiły czarne suknie. Pani Cecylia wyglądała podobnie. Do tego czuła się okropnie. Pogrążała się w smutku i trwodze, panicznie bojąc się późnej starości. Każdego roku zauważała, że jej koleżanki i znajome zmieniają się na niekorzyść. Dotyczyło to głównie wyglądu:

Ich wielkie brzuchy wspierały się na cienkich nóżkach, jak beczki na zapałkach, podczas gdy inne znów nogi były grube i równe, pod wałkami czarnych pończoch wełnianych uchodzące do ciasno zesznurowanych trzewików. Twarze siedziały ciężko na tłustych podgardlach, podpiętych w dole broszkami z granatów, lub chwiały się na szyjach wydłużonych, przewiązanych pośrodku aksamitką, a widoczna gra mięśni, żył i ścięgien, które „chodziły” pod skórą żółtą i cienką, dodawała grymasom tych twarzy i słowom mówionym jakiejś patetycznej, sabatowej ekspresji”.

Kolichowska interpretuje starość jako coś negatywnego, strasznego. Uważa, że pozostało jej tylko czekanie na śmierci. To kobieta rozpaczająca nad tym, że niepostrzeżenie, z żywej i radosnej dziewczyny zamieniła się w zgorzkniałą matronę:

(...) zmarszczki na jej chudej twarzy powstały z samych min zirytowanych. Fałdy po bokach ust, które się robią od śmiechu, były tak ściągnięte w dół, że wyglądały jak wielkie rozgoryczenie, a spod czarnej aksamitki na szyi przewieszały się z przodu dwa woreczki niepotrzebnej skóry”.

Bohaterka z każdym rokiem wkracza w ostatnią fazę życia. Starość, którą traktowała jak koniec wszystkiego, dopadła ją bardzo szybko, uniemożliwiając w jej mniemaniu realizację odkładanych na później planów. Nie może się ona z nią pogodzić. Jej gorycz wiąże się także z tym, że życie składało się z nadziei i planów, iż w przyszłości los się poprawi. Starość jest definitywnym rozwianiem tych złudzeń. Kolichowska z bólem mówiła, iż wszystkiego się spodziewała, ale starości i zniedołężnienia nigdy. Boleśnie przeżywa starość, uważa ją za stan chorobowy. Ale w powieści Nałkowskiej jest jeszcze Joanna Ziembiewiczowa, zwana „Żancią” - matka głównego bohatera. Ma ona inny stosunek do starości, jako naturalnej kolei rzeczy, odnajduje własne miejsce u boku syna i jego rodziny, cieszy się ze szczęścia syna; jest zadowolona z życia; nie rozważa starości, tylko żyje dalej. Jest osobą radosną, łagodna, cierpliwa i dobroduszna. Umie pogodzić się ze swą starością

Jak widać starość powoduje u kobiet skrajne postawy. Jedne nie przyjmują do siebie wiadomości, iż się starzeją, druga natomiast wiedzą, że nie powstrzymają upływającego czasu i czerpią radość z tego dobrego, co życie w jesieni życia przynosi.


Na kartach literatury odnaleźć można różne ujęcie motywu starości. Sposób jej postrzegania zmienił się na przestrzeni epok, dlatego też starość symbolizować może życiową mądrość, moralny autorytet. Ukazana jest także jako etap przemijania ludzkiego życia, fizyczna niedoskonałość. Motyw starości pełni różnorodne funkcje w utworach literackich. Ukazuje ludowe prawo moralne oraz pokazuje naturalistyczny obraz świata, w którym gromadą wiejską rządzą prawa biologiczne.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieło literackie a jego filmowa adaptacja

    Dzieło literackie a jego filmowa adaptacja WSTĘP: 1.Znaczenie słowa „adaptacja” wg „Słownika języka polskiego” (przystosowanie utworu literackiego np. na potrzeby filmu; zmiany budowy i funkcji organizmów korzystne dla zachowania gatunku; przystosowanie do nowego środowiska). 2.Wyrazy bliskoznaczne do wyrazu „adaptacja”. ROZWINIĘCIE: 1.Historia filmowych adaptacji utworów literackich (pierwsze nieme adaptacje np. „Dr Jekyll i Mr. Hyde” reż. John Barrymore wg opowiadania Roberta Louisa Stevensona rok 1920). 2.Najsłynniejsze adaptacje filmowe: - „Przeminęło z wiatrem” (USA, 1939) w reżyserii Victora Fleminga na podstawie książki Margaret Mitchell; - „Quo Vadis” (USA,1951) reżyser Mervyn LeRoy, na podstawie oczywiście powieści Henryka Sienkiewicza; - polska wersja tej powieści nakręcona przez Jerzego Kawalerowicza w 2001 roku z muzyką Jana Kaczmarka laureata Oscara za najlepszą muzykę filmową (do filmu „Marzyciel”); - „Matka Joanna od Aniołów” reż. ...

Motyw upadku i nawrócenia

  Caravaggio - Nawrócenie św. Pawła w drodze do Damaszku                 Motyw upadku i nawrócenia . 1.Określenie problemu: Upadek i nawrócenie jako elementy życia człowieka od chwili jego pobytu w świecie stworzonym przez Boga – upadek Adama i Ewy. 2.Kolejność prezentowanych argumentów: a) bohater na drodze upadku: - prześladował chrześcijan (Szaweł - Paweł) - prowadził hulaszczy tryb życia (Andrzej Kmicic) - był bezwzględny dla dłużników(Lucjan Bohme) b) moment nawrócenia: - objawienie (Szaweł - Paweł) - odkrycie podstępu Radziwiłłów i zarzut zdrady (Andrzej Kmicic) - egzekucja komornicza u byłej dziewczyny i samobójstwo jednego z dłużników( Lucjan Bohme) c) bohater po nawróceniu: - głosi słowo Boże(Paweł) - staje się bohaterem narodowym, patriotą (Andrzej Kmicic) - naprawia krzywdy, jakie wyrządził dłużnikom (Lucjan Bohme) Wnioski: 1. Człowiek ma skłonność do upadku moralnego. 2. Nawrócenie jest przejawem o...

Przyczyny i skutki przemiany wewnętrznej bohatera literackiego.

  Przyczyny i skutki przemiany wewnętrznej bohatera literackiego. I. Literatura podmiotu: 1. Dostojewski Fiodor, Zbrodnia i kara , Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1955 2. Mickiewicz Adam, Pan Tadeusz, Czytelnik, Kraków 1949 3. Mickiewicz Adam, Dziady cz. IV, III [w] Utwory dramatyczne, Czytelnik, Kraków 1949 4. Słowacki Juliusz, Kordian , Buchmann Sp.z o.o, Warszawa 2011 II. Literatura przedmiotu: 1. Górski K., Adam Mickiewicz, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1989, str.162-171 2. Jakóbiec M., Historia literatury rosyjskiej, t.II , Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1976, str. 260-305 3. Kulczycka-Saloni J., Juliusz Słowacki [w] Romantyzm, Pozytywizm, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1990, str. 110-118 4. Nosowska D., opracowanie do „Pana Tadeusza”, Wydawnictwo Park sp. z o.o., Bielsko –Biała 2005, wyd. I, str. 237-240 5. Polańczyk D., Zbrodnia i kara , Biblioteka Wysyłkowa, Lublin 1997, str. 33-38 6. Szczepanik J., Kruszczyńska A....