Dzieło literackie a jego filmowa adaptacja
WSTĘP:
1.Znaczenie słowa „adaptacja” wg „Słownika języka polskiego” (przystosowanie utworu literackiego np. na potrzeby filmu; zmiany budowy i funkcji organizmów korzystne dla zachowania gatunku; przystosowanie do nowego środowiska).
2.Wyrazy bliskoznaczne do wyrazu „adaptacja”.
ROZWINIĘCIE:
1.Historia filmowych adaptacji utworów literackich (pierwsze nieme adaptacje np. „Dr Jekyll i Mr. Hyde” reż. John Barrymore wg opowiadania Roberta Louisa Stevensona rok 1920).
2.Najsłynniejsze adaptacje filmowe:
- „Przeminęło z wiatrem” (USA, 1939) w reżyserii Victora Fleminga na podstawie książki Margaret Mitchell;
- „Quo Vadis” (USA,1951) reżyser Mervyn LeRoy, na podstawie oczywiście powieści Henryka Sienkiewicza;
- polska wersja tej powieści nakręcona przez Jerzego Kawalerowicza w 2001 roku z muzyką Jana Kaczmarka laureata Oscara za najlepszą muzykę filmową (do filmu „Marzyciel”);
- „Matka Joanna od Aniołów” reż. Jerzy Kawalerowicz wg opowiadania Iwaszkiewicza;
- „Syzyfowe prace” (Polska, 2000), w reżyserii Pawła Komorowskiego na motywach powieści Stefana Żeromskiego;
- wg powieści Żeromskiego nakręcono filmy: „Doktor Judym” w reżyserii Włodzimierza Haupe, (1975), „Dzieje grzechu” (1975) reż. Walerian Borowczyk „Wierna rzeka” (1983) reż. Tadeusz Chmielewski.
3. Sylwetka Andrzeja Wajdy – polskiego laureata Oscara za całokształt twórczości i jego filmowe adaptacje „Pokolenie” wg Czeszki, „Panny z Wilka” oraz „Brzezina” wg Iwaszkiewicza, „Ziemia obiecana” wg Reymonta. „Pan Tadeusz” wg Mickiewicza i inne.
4. „Przedwiośnie” Filipa Bajona wg Żeromskiego oraz „Pan Tadeusz” Wajdy wg Mickiewicza jako przykłady filmowej adaptacji dzieł literackich.
5. Podstawowe cechy filmu Wajdy:
- bohaterowie posługują się trzynastozgłoskowcem;
zastąpienie poetyckiego opisu – obrazem poetyckim (np. scena grzybobrania).6. Historyczna inscenizacja „Pana Tadeusza” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Telewizji i jej cechy:
serial w dwunastu odcinkach;rozpisanie tekstu na głosy (każdy z aktorów mówił część tekstu prezentującego postać, którą grał – łącznie z narracją);
komercyjny sukces spektaklu.
7. Przestawienie chronologii eposu (rozpoczęcie „Epilogiem”, zakończenie „Inwokacją”) i jego rola w interpretacji treści eposu:
epilog jako odbicie smutnej emigracyjnej rzeczywistości;inwokacja jako element podsumowujący oglądaną treść;
całość filmu zamknięta klamrami „Epilogu” i „Inwokacji” jako wspomnienie czasu minionego.
8. Wizja „Przedwiośnia” Żeromskiego wg reżysera Filipa Bajona:
zakończenie Żeromskiego (marsz Baryki na Belweder pod sztandarem komunistów) a wizja filmowa (śmierć Cezarego)interpretacja filmowego zakończenia ( bohater znajdujący się w sytuacji bez wyjścia musi umrzeć)
9. Różnice w interpretowaniu sytuacji prezentowanych w tekście powieści:
ideowe, polityczne wahania Żeromskiego pomiędzy poglądami prawicowymi a lewicowymi;ukazanie procesu dojrzewania pod każdym względem Baryki w ujęciu Bajona.
ZAKOŃCZENIE:
Cechy dobrej adaptacji:
film jest osobnym dziełem, nie kopiuje utworu literackiegonie może jednak pozostawić z utworu jedynie tytułu.
Polska filmoteka wzbogaciła się ostatnimi laty w nowe adaptacje wybitnych dzieł literackich. Zanim jednak przejdę do omówienia podobieństw oraz przede wszystkim, różnic między literaturą a filmem, chciałbym przedstawić słowo „ADAPTACJA”. Objaśnienie tego wyrazu ma bowiem podstawowe znaczenie w moich rozważaniach.
Według „Słownik języka polskiego PWN” słowo ADAPTACJA ma kilka znaczeń. Pierwsze z nich to - przystosowanie utworu literackiego, budynku do innego użytku, przerobienie dla nadania innego charakteru, np. przystosowanie powieści na potrzeby filmu, audycji radiowej, teatru oraz adaptacja budynku mieszkalnego na biuro.
Drugie znaczenie nawiązuje do pojęć związanych z biologią. Są to dziedziczne zmiany budowy i funkcji organizmów, korzystne dla zachowania gatunku w danym środowisku, utrwalane w toku ewolucji. Przykładem jest kameleon, który w celu obronnym adaptuje się do otoczenia.
Również psychologia stosuje pojecie adaptacji. Oznacza ono przystosowanie się do nowego środowiska społecznego, do nowych warunków.
Wyrazami bliskoznacznymi do adaptacji są słowa: przeróbka, trawestacja, parafraza, wariacje.
Adaptowanie utworów literackich na potrzeby filmu jest tak stare jak on sam. Już za czasów filmu niemego podejmowano próby przeniesienia na ekran opowiadań i powieści. W roku 1920 pierwszy film o dr Jekyllu i mr Hyde nakręcił John Barrymore, był to film niemy. Do nakręcenia filmu posłużyła historia napisana przez Roberta Louisa Stevensona, opowiadająca o naukowcu dr Jekyllu , którego ciemna strona zostaje ucieleśniona za pomocą magicznych operacji i mikstur.
Do najsłynniejszych adaptacji filmowych należą:
- „Przeminęło z wiatrem” (USA, 1939) w reżyserii Victora Fleminga na podstawie książki Margaret Mitchell
- „Quo Vadis” (USA,1951) reżyser Mervyn LeRoy, na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza oraz polska wersja tej powieści nakręcona przez Jerzego Kawalerowicza w 2001 roku z muzyką Jana Kaczmarka laureata Oscara za najlepszą muzykę filmową (do filmu „Marzyciel”).
- „Matka Joanna od Aniołów”(1960 rok) - scenariusz filmu powstał na motywach znanego opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza.
- „Syzyfowe prace” (Polska, 2000), w reżyserii Pawła Komorowskiego na motywach powieści Stefana Żeromskiego. Natomiast film „Doktor Judym” w reżyserii Włodzimierza Haupe, nakręcony w 1975 roku jest przeniesieniem na ekran kolejnej powieści Żeromskiego pt. „Ludzie bezdomni”. Adaptacji doczekały się inne powieści tego pisarza. „Dzieje grzechu” sfilmował w 1975 roku Walerian Borowczyk. „Wierną rzekę” w 1983 Tadeusz Chmielewski.
Reżyserem, który zrealizował wiele adaptacji filmowych, jest urodzony 6 marca 1926 w Suwałkach roku laureat Oscara Andrzej Wajda. To jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów. W latach 1946-49 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w 1953 ukończył PWSF w Łodzi. Jako reżyser filmowy zadebiutował w 1955 roku filmem "Pokolenie" według powieści Bohdana Czeszko. W latach 1972-83 kierował Zespołem Filmowym "X", a w latach 1989-90 był dyrektorem Teatru Powszechnego w Warszawie.
Był też senatorem RP (1989-91). Jest doktorem honoris causa kilku uniwersytetów, m.in. w Waszyngtonie, Bolonii, Krakowie i Brukseli.
Otrzymał wiele nagród krajowych i zagranicznych, w tym francuską Legię Honorową. Jego filmy były trzykrotnie nominowane do Oscara ("Panny z Wilka" wg prozy Jarosława Iwaszkiewicza, "Ziemia obiecana" wg Władysława Reymonta, "Człowiek z żelaza"). Otrzymał Złotą Palmę w Cannes za "Człowieka z żelaza", Srebrną Palmę w Cannes za "Kanał", Srebrną Muszlę w San Sebastian (za "Wesele" wg Stanisława Wyspiańskiego), francuskiego Cezara (za "Dantona" według dramatu Stanisławy Przybyszewskiej). Jest również laureatem nagród za całokształt twórczości: berlińskiego Srebrnego Niedźwiedzia oraz Złotego Lwa w Wenecji.
On też jest reżyserem filmu „Pan Tadeusz” według Adama Mickiewicza, filmu, który pragnę państwu zaprezentować.
Drugim dziełem zasługującym na baczne zainteresowanie jest „Przedwiośnie” napisane przez Stefana Żeromskiego, sfilmowane przez Filipa Bajona.
Jak wcześniej wyjaśniłem, adaptacja to przystosowanie, przeróbka. W obu przytoczonych przeze mnie przypadkach do potrzeb kina, czyli filmu fabularnego przystosowano utwory epickie. „Przedwiośnie” to powieść pisana prozą, zaś „Pan Tadeusz” to epos tworzony prawdziwie mistrzowskim językiem poezji – trzynastozgłoskowcem. Jak poradzili sobie z wybitnymi dziełami literackimi twórcy filmowi? Myślę, że zupełnie nieźle, chociaż żaden z nich nie przeniósł na srebrny ekran dzieła literackiego. Stworzyli natomiast swoje własne dzieła sztuki filmowej.
Przystępując do realizacji „Pana Tadeusza” Wajda stanął przed trudnym i bardzo niebezpiecznym zadaniem. Musiał zmierzyć się z legendą utworu, zaprezentować go tak, jak widział ją sam, ale równocześnie jak postrzegali epos przez lata pokolenia Polaków. „Pragnę przedstawić w filmie przede wszystkim to, co najważniejsze w utworze Adama Mickiewicza - naszą historię, naszą przeszłość. Rzadko pamiętamy o tym, że "Pan Tadeusz" zawiera nie tylko ironiczny, ale i bardzo złośliwy obraz naszej narodowej natury. Obraz Polaków, którzy najpierw coś robią, a dopiero potem myślą. Podobną sytuację obserwuję dziś. Czuję, że nadszedł moment, aby po prawie dziesięciu latach wolności odpowiedzieć sobie na pytania: skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy” – powiedział w jednym z wywiadów.
Aby to uczynić musiał tekst literacki, a właściwie poetycki musiał przenieść na tekst filmowy czyli obraz. Wyciął potężne fragmenty tekstu, gdyż mówienie go na ekranie spowodowałoby to, że film trwałby kilka lub kilkanaście godzin. Mimo to jego bohaterowie mówią językiem Mickiewicza! Prawdziwą mistrzynią okazuje się Telimena czyli Grażyna Szapołowska. Swą anegdotkę petersburską opowiada trzynastozgłoskowcem jakby był to prosty, przeciętny język. Podobnie Bogusław Linda czyli filmowy Gerwazy opowiadając historię zamku Horeszków doskonale sobie radzi z kunsztownym mickiewiczowskim językiem. Większym problemem były jednak dla realizatorów sceny opisowe. Tutaj należało zastąpić słowo obrazem. I z tym znakomicie poradził sobie Wajda. Przykładem przeniesienia poetyckiego słowa na poetycki obraz jest grzybobranie. Opis grzybów i czynności zastępuje w większości obraz, pokazujący bohaterów w zwolnionym tempie. Kadry te przypominały autentyczne obrazy malarskie. W scenie z atakiem niedźwiedzia słowo zastąpiła natomiast akcja.
Po raz pierwszy w pełni zobaczyliśmy tekst Mickiewicza. Wcześniej pokolenie naszych rodziców już widziało, a właściwie słyszało „Pana Tadeusza” za pośrednictwem szklanego ekranu. Według dostępnych informacji w 1970 roku Teatr Telewizji przedstawił adaptację eposu w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Krytycy nazwali ją „serialem”, gdyż każdy odcinek to była prezentacja jednej księgi dzieła. W tamtych czasach dwanaście telewizyjnych odcinków to była praktycznie telenowela. I to jaka! Odnalezione przez mnie recenzje świadczą o wielkości i znaczeniu tego telewizyjnego dzieła.
Zrealizowany przez Hanuszkiewicza "Pan Tadeusz" został rozpisany na głosy i był mówiony przed kamerą. Każdy z aktorów mówił część tekstu przedstawiającego postać, którą grał. Hanuszkiewicz wybrał najprostszą drogę do widza. Swój spektakl oparł na słowie, które buduje dramaturgię, i na aktorze, na zbliżeniach twarzy, zrezygnował z teatralnej widowiskowości, aranżowania sytuacji, nawet z tradycyjnej scenografii (tło stanowiły namalowane plansze). Zachował autorski podział na księgi, z których każda stanowi zamkniętą całość dramaturgiczną, jakby gotowe widowisko. Do każdej roli wybrał aktora możliwie najlepiej uosabiającego cechy bohatera, o zbliżonych warunkach psychofizycznych, co wywoływało u widzów wrażenie, że odtwórcy identyfikują się z kreowanymi przez siebie osobami dramatu. Aktorzy nie grali "jak w teatrze", mówili tekst poematu, a przecież nie była to "czytanka", tylko spektakl pełen wyrazistych postaci.
Recenzenci pisali nawet o tym, że „ Odtąd zawsze już chyba każdemu będą się kojarzyły stworzone przez nich postaci z postaciami poematu przy każdej jego lekturze. A jest to przecież to jedno z nielicznych dzieł w naszej literaturze, do którego często się wraca”. A w szkole dzięki telewizji "Pan Tadeusz" przestanie już być tylko nudnie wałkowaną lekturą obowiązkową. Będzie to odtąd po prostu "strasznie fajny serial". Co prawda mojemu pokoleniu postacie „Pana Tadeusza” kojarzą się już z innymi odtwórcami, ale widocznie serial lat 70-tych był wielkim wydarzeniem, skoro pozostało po nim tyle wspaniałych recenzji.
Najwyżej w tej inscenizacji telewizyjnej ceniono odtwórczynię roli Telimeny Joannę Jedlewską, przepyszną, pełną finezji, wdzięku i dyskretnego humoru. A obok zagrali: ksiądz Robak - Krzysztof Chamiec, Wojski - Kazimierz Opaliński, Podkomorzy - Władysław Krasnowiecki, Gerwazy - Henryk Borowski, Sędzia - Kazimierz Wichniarz, Hrabia - Zbigniew Zapasiewicz, Tadeusz - Andrzej Zaorskieg, Rejent - Gustaw Lutkiewicz, Asesor - Eugeniusz Robaczewski, Protazy - Kazimierz Dejunowicz, Dobrzyński - Władysław Hańcza, Jankiel - Mieczysław Milecki.
Jak zatem wynika Hanuszkiewicz „słyszał” „Pana Tadeusza”, Wajda chciał go zobaczyć i zredukował część tekstu. Uzupełnił te braki obrazem.
Kolejną cechą adaptacji dzieła epickiego na język filmu jest przestawienie pierwotnego układu elementów. Mówiąc prościej przestawienie porządku wydarzeń. W filmowej wersji „Pana Tadeusza” inwokacja recytowana jest na końcu utworu, zamiast, jak u Mickiewicza – na początku tekstu, zaś na początku słyszymy epilog. Wajda przyjął pewną konwencję. Cały utwór czytany jest przez Mickiewicza, a jego audytorium stanowią Tadeusz, Zosia, Telimena, Hrabia i inni główni bohaterowie epopei. Czy reżyser miał prawo do takiego odkształcenia naszego największego narodowego dzieła ? Pozostaje to kwestią sporną. Wprawdzie epilog „Pana Tadeusza” równie dobrze mógłby być prologiem. Mickiewicz umieścił go jednak na końcu. Czyżby Wajda chciał poprawić wieszcza ? Chyba nie. Reżyserowi być może chodziło o to, żeby zaznaczyć w pewien sposób siebie w swoim filmie, podkreślić swój indywidualizm. Czy jest to słuszne ? Na to pytanie każdy może sam udzielić odpowiedzi.
Zmienia to moim zdaniem wymowę utworu. Wersja literacka czyli Mickiewicza poprzez Inwokację wprowadza czytelnika w treść i nastrój eposu. Tłumaczy również powody napisania dzieła. Filmowa recytacja jest inna. Jest posumowaniem Wszyscy bohaterowie siedzą w skromnym pokoju jako zupełnie inne osoby. Mamy wrażenie, że przeniosły się tutaj z soplicowskiego dworku. Ale nie przeniosły nastroju. Oto bowiem z pięknego, pełnego zieleni krajobrazu Litwy przenosimy się do brzydkiego pokoju, w którym bohaterowie wspominają lub marzą o szczęśliwych czasach. Filmowa inwokacja zastąpiła obecny w dziele literackim mroczny i smutny Epilog, który z kolei jest na początku. Mówi on o osamotnieniu na emigracji. Wskazywało by to na inne cele adaptacji – wskazanie od początku, iż film jest jedynie pięknym wspomnieniem.
Film Wajdy odebrałem jako przyjemną opowieść o życiu szlachty polskiej w I połowie XIX wieku. Przyjemne zabawy, często jakże wesołe perypetie miłosne sprawiły, iż film był pogodny i radosny. Ostatnia scena była niespodzianką. Skłoniła mnie do myślenia i spowodowała, iż zacząłem patrzeć na dzieło Wajdy nieco inaczej. Nie jest to jedynie przyjemna opowieść o czasach minionych. To również refleksja na temat owych czasów.
Natomiast w filmowej adaptacji „Przedwiośnia” dodano coś, czego nie było w powieści - śmierć Cezarego Baryki. Żeromski kończy swa powieść sceną, kiedy Czarek rusza z komunistami robotnikami na Belweder. Dokładnej przyczyny nie znamy. Być może chłopaka rozgoryczony jest niepowodzeniem miłosnym. Tuż przed marszem na Belweder Czarek rozmawia z Laurą, swą kochanką, która po prostu rzuca go. Chwyta w rękę czerwony sztandar, staje na czele pochodu robotników i idzie naprzód. Na tym opowieść o życiu chłopaka się kończy. Żeromski daje czytelnikowi możliwość wyboru interpretacji i zakończenia. Widz filmowy zakończenie dostaje w prezencie, do tego takie jak w filmie amerykańskim, który zawsze musi się skończyć sprawiedliwie. Bajon (reżyser) uśmierca Barykę dając widzowi do zrozumienia, że nie ma innego wyjścia. Cezary nie powinien iść z komunistami, gdyż są źli, ale równocześnie nie powinien patrzeć obojętnie na ich los, gdyż robotnicy są krzywdzeni. Oprócz tego zbyt wiele kobiet jest w jednej chwili w życiu młodzieńca, fatalnie układają mu stosunki z Gajowcem, który też chce dobrze, ale też coś jest nie tak. Poza tym młody Baryka od momentu przyjazdu do Polski jest niepodległym krajem rozczarowany. Cóż więc robić w sytuacji, jeśli wszystko odbywa się na zasadzie „I tak źle i tak niedobrze?” Trzeba Czarka po prostu uśmiercić. Czy za dodanie tej sceny i zmianę zakończenia można mieć do realizatorów filmu pretensje? Nie. To jest właśnie adaptacja , czyli przeróbka. Film jest filmem Filipa Bajona, a nie Żeromskiego.
Dotyczy to również przeniesienie zmiany wymowy ideowej „Przedwiośnia”. U Żeromskiego Baryka ma kłopoty natury ideowej, politycznej, u Bajona – jest młodym buntownikiem, mającym kłopoty z kobietami.
Po ukazaniu się „Przedwiośnia” w 1925 roku, przedwojenna lewica komunistyczna zarzucała Żeromskiemu oportunizm, a prawica widziała w powieści krypto propagandę rewolucyjną zapowiadały nadejście epoki, w której krytyczny patriotyzm miał się znaleźć w osamotnieniu. Czytając Przedwiośnie nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Żeromski miota się w nowej rzeczywistości nie tylko dlatego, że nie może on znieść widoku niesprawiedliwości w odrodzonej Polsce, lecz także dlatego, iż w nowym historycznym kontekście język społecznej krytyki zaczyna być automatycznie podejrzewany o zdradę polskości.
Końc Końcowa scena, w której Baryka idzie obok Lulka w marszu na Belweder została odebrana jako potwierdzenie zwycięstwa młodego komunisty w jego walce z Gajowcem o duszę uciekiniera z Nawłoci. Taką wymowę „Przedwiośnia” odczytało wielu z prawicowych krytyków. Ton tych ataków oddał najlepiej Karol Hubert Rostworowski, który zarzucił , że wizja państwa polskiego przedstawiona przez Żeromskiego, to wizja państwa bez Boga, bez etyki, bez pracy i że wobec tego powieść ta jest "dziełem deprawującym serca i zaciemniającym umysły”.
Z kolei komuniści uważali, że od walki, jaka toczyła się o słupy graniczne, ważniejsza była walka o dusze młodego pokolenia. Oto bowiem po cudzie odzyskania niepodległości i cudzie wojennego zwycięstwa narasta oczekiwanie na cud społecznej i cywilizacyjnej przemiany - jednak nie lokalnej przemiany na małą skalę, lecz przemiany wielkiej, o światowym zasięgu. Właśnie taki "trzeci cud" ma miejsce za wschodnią granicą. Powodowany niechęcią do Rosji, Żeromski nie umie dostrzec skali cywilizacyjnej rewolucji, jaka ma w niej miejsce. Gubi się on w tym wielkim kataklizmie, i nie umie wyłuskać z tego chaosu rzeczy naprawdę istotnych. A rzeczą najważniejszą jest wysiłek na rzecz budowy nowego społeczeństwa - sednem tego projektu jest nie tyle uspołecznienie fabryk, lecz raczej uspołecznienie troski o los tych fabryk. Tego nie dostrzegł Żeromski. Nie wyposażył swego bohatera w pełną świadomość ideową. Kazał mu co prawda iść z robotnikami pod Belweder, ale nie określił do końca powodów, dla których Baryka chwyta w dłonie czerwony sztandar. Złość z powodu kobiety nie jest przyczyną odpowiednią.
W filmie Bajona Baryka ma co prawda rozterki ideowe, rozmawia na tematy polityczne, ale nie to jest przyczyną takiej a nie innej jego postawy wobec rzeczywistości. Film prezentuje nam Cezarego jako młodego człowieka zdobywającego doświadczenie życiowe. Rozbudowana część dotycząca pobytu Czarka w Baku służy pogłębieniu jego procesu dojrzewania. Chłopak nie rozumie rewolucji, chociaż pociąga go walka, powoli poznaje mechanizmy walki i niszczenia wszystkiego, co niezgodne jest z określoną postawą i ideologią.
Potem ponownie poszukuje swej drogi życiowej. Spotyka na niej mieszkańców Nawłoci, polityków, komunistów. Nie znajduje jednak odpowiedzi na podstawowe pytania – co dalej ze mną będzie, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Musi umrzeć.
Najbardziej twórczym sposobem przekazu literatury, jest moim zdaniem model, w którym adaptor (reżyser) staje się nie tyle tłumaczem dzieła literackiego na język filmu, co artystą, który wychodząc od jednego dzieła tworzy drugie odrębne. Film nie może być wierną rekonstrukcją powieści .Film nie może być sprawozdaniem z niej . Powieść to jedna rzecz a film to druga.
Adaptacja powieści polega na znalezieniu złotego środka, nie kopiowaniu treści powieści, ale także nie pozostawieniu z całego utworu jedynie tytułu. Dobra adaptacja to zatem podstawa dobrego filmu.
Tak też jest w przypadku omawianych przeze mnie filmów będących adaptacją dzieł literackich.

Komentarze
Prześlij komentarz