Polskie obrzędy ludowe jako inspiracja artystyczna dla literatury i sztuk plastycznych.
Ramowy plan wypowiedzi:
1. Wstęp - definicja pojęcia „obrzęd, tradycja, ludowość”;
2. Teza - Polskie obrzędy ludowe to stały motyw twórczości pisarzy i malarzy polskich.
3. Kolejność prezentowanych argumentów:
a/ „Dziady cz. II” czyli obyczaje ludowe romantycznie:
- pochodzenie obrzędu, jego uczestnicy i przebieg;
- ukazanie ludowej moralności poprzez wiarę w kontakt z duchami;
- dramat jako gatunek najwierniej oddający ideę ludowej uroczystości;
b/ „Chłopi” czyli piękno wiejskiego realizmu:
- przebieg wybranych obrzędów ludowych (wesele, wigilia, kolędnicy);
- związek obrzędów z życiem społeczności wiejskiej;
- stylizacja językowa sposobem na realistyczne oddanie atmosfery ludowości
c/ prezentacja obrzędów w malarstwie czyli wizualne utrwalenie tradycji:
- Józef Chełmoński „Oberek”- ilustracja do „Chłopów”;
- Wojciech Kossak „Wesele krakowskie” – batalista na weselu;
- Tadeusz Makowski „ Dzieci z turoniem” – kubizm na ludowo;
- Artur Grottger „ Wianki” – melancholia świętojańskiej nocy.
4. Wnioski:
- literatura i malarstwo poprzez prezentację obrzędów ludowych dostarczają wiedzy o życiu wsi;
- wyjaśniają znaczenie obrzędów do dziś funkcjonujących na wsi i przenikających do kultury miejskiej;
- obrzędy powiązane są ściśle ze świętami religijnymi oraz porami roku;
- są elementem zabawy, wiejskiej rozrywki;
- odzwierciedlają wiejską moralność i prawdy ludowe;
- istnieją w takiej samej formie od setek lub dziesiątek lat.
Tematem moich rozważań są polskie obrzędy ludowe jako inspiracja artystyczna dla literatury i sztuk plastycznych. Oprócz prezentacji konkretnych obrzędów, zamierzam przedstawić sposób i cel ich wykorzystania w wybranych dziełach.
Pierwszym podstawowym zagadnieniem jest wyjaśnienie, co rozumiemy przez pojęcia obrzęd, tradycja oraz wiążące się z tym pojęcie „ludowości”. Podawane ono jest w większości literatury przedmiotu, omawiającej obrzędy. Obrzęd to zespół zakorzenionych w tradycji, czynności i praktyk o znaczeniu symbolicznym, towarzyszących jakiejś uroczystości o charakterze związanym z charakterem społeczności. Wyrastają one z tradycji, czyli przekazywania z pokolenia na pokolenie określonych treści kultury takie jak m.in. obyczaje, poglądy, wierzenia, sposoby myślenia i zachowania. Obrzędy wiążą się nierozerwalnie z pojęciem ludowości, gdyż to właśnie wieś i jego mieszkańcy zwani od niepamiętnych czasów „ludem” są niewyczerpalnym źródłem zwyczajów, obyczajów, obrzędów, ale również zasad moralnych, norm społecznych. Ludowość to sięganie do wiejskiej kultury, sztuki i przeszczepianie jej wartości na grunt literatury i sztuk plastycznych. Dlatego też polskie obrzędy ludowe to stały motyw twórczości pisarzy i malarzy polskich.
Zaprezentuję drugą część Dziadów Adama Mickiewicza, wybrane obrzędy z epopei chłopskiej Władysława Reymonta pt. „Chłopi” oraz obrazy prezentujące obrzędy ludowe.
Polski wieszcz narodowy Adam Mickiewicz zgodnie z duchem romantyzmu inspirację do swych pierwszych utworów czerpał z tradycji ludowej. Urodzony i wychowany na Litwie przysłuchiwał się ludowym opowieściom, obserwował obrzędy. W historii polskiej literatury największą sławę zdobyły „dziady” obrzęd ludowy jeszcze w XIX wieku obchodzony na Litwie, dokładnie opisany w utworze Mickiewicza , oznaczonym numerem II. Poświęcony był zmarłym. Odbywał się w Dzień Zaduszek. Polegał na wywoływaniu dusz zmarłych przodków. Wywodził się z wierzeń i praktyk pogańskich, był zakazany przez Kościół katolicki. Obchodzono go potajemnie. Ludzie ze wsi zbierali się więc na tę w nocy, w małych wiejskich kościołach lub na cmentarzach. Przynosili ze sobą różne pokarmy, napoje, owoce. Układano je jak na ucztę. Wkoło siadali uczestnicy obrzędu, paliło się kilka świec lub było zupełnie ciemno.
Jeden spośród obecnych pełnił rolę Guślarza. On wywoływał duchy , częstował je jedzeniem lub piciem, rozmawiał z nimi, pytał, czego im potrzeba. Były to duchy czyśćcowe, które z jakiś powodów nie mogły dostać się do nieba i błądziły nieszczęśliwie między ziemią a rajem. Guślarz pytał je, czego im potrzeba i dawał im to, co chciały z biesiadnego stołu. Gdy potrzeby jednej wywołanej duszy zostały zaspokojone, Guślarz nakazywał duszy opuszczenie kaplicy i wołał kolejnego ducha.
Podczas uroczystości opisywanej przez Mickiewicza do kaplicy przybywają duchy dzieci, widmo złego pana i duch dziewicy. Ale mickiewiczowskie Dziady to przede wszystkim ukazanie moralności ludu, zasad, jakimi kieruje się tradycyjna ludowa sprawiedliwość, prezentacja silnej wiary w życie pozagrobowe, związek świata żywych i umarłych.
Oto dwójka małych i jedynie pozornie niewinnych dzieci przybywająca na uroczystość. Ich grzechem jest brak cierpienia, za życia go nie zaznały. Proszą Guślarza o ziarnko gorczycy. Otrzymują je i trafiają do nieba. Człowieczeństwo to radość i smutek, słodycz i gorycz. Dopiero kiedy człowiek dozna wszystkiego co ludzkie, może dostąpić zaszczytu trafienia do nieba. Tak samo do nieba trafi dziewica, która igrała z ludzkimi uczuciami, odrzucała miłość, lekceważyła tych, którzy ja kochali. Nie jest do końca potępiona.
Lecz nie zawsze zabłąkana dusza uzyska pomoc. Oto o północy zjawia się widmo złego pan, człowieka, który dopuścił się najgorszego z grzechów – nie udzielił pomocy drugiemu człowiekowi, skazał samotną matkę na śmierć z głodu i zimna. Widmo na próżno prosi o jedno ziarnko, nikt i nic mu już nie pomoże. To dusza potępiona na wieki.
Obrzęd Dziadów to dowód na wiarę ludu w istnienie zaświatów, duchy są zjawiskiem zupełnie naturalnym, zgodnym z wierzeniami ludu. Noc Dziadów to czas wspólnoty żywych i umarłych. Duchy zmarłych udzielają przestróg i nauk, jakie wyniosły z własnego życia i losów duszy na tamtym świecie. W myśl ludowej sprawiedliwości kara spotyka , którzy zgrzeszyli przeciwko drugiemu człowiekowi oraz tych, którzy grzeszyli przeciwko naturze ludzkiej. Ludowość w dramacie to również jedność świata żywych i umarłych .
Mickiewicz przedstawił obrzęd w formie dramatu romantycznego. To najbardziej uniwersalny rodzaj literacki, pokazujący bohaterów w bezpośrednim działaniu. Sam obrzęd jest już ludową formą dramatyczną. Każdy z uczestników ma przypisaną rolę, teksty też są wcześniej znane. Uroczystość wymaga odpowiedniej scenografii: świec, zasłon...Miejsce też jest ustalone i odpowiednio dobrane do charakteru obrzędu. Jedyną niewiadomą jest jaki duch przybędzie na „dziady”. Utwór Mickiewicza to praktycznie romantyczna relacja z wiejskiej kaplicy.
Kolejną równie ważna powieścią, w której został poruszony temat obrzędów ludowych, są „Chłopi” Władysława Stanisława Reymonta, epopeja chłopska, za którą Reymont otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Autor stworzył tutaj epicki, panoramiczny obraz wsi i życia jej mieszkańców. Przedstawił pracę chłopów, obyczaje, obrzędy, jednym słowem bogatą panoramę życia ludzi na wsi. Jest to obraz realistyczny, oparty na obserwacjach i dokładnej znajomości środowiska wiejskiego na początku minionego stulecia. To prawdziwe studium folkloru polskiego.
Praktycznie każda czynność, zajęcie, a tym bardziej uroczystość, to cały cykl obrzędów. Najbarwniej ukazał Reymont obrzędy związane z zaślubinami. Wesela odbywały się jesienią i zimą, głównie dlatego, że brak prac w polu. Mężczyźni rozpoczynają starania o dziewczynę. Tak też uczynił najbogatszy chłop w Lipcach – wdowiec Maciej Boryna. Zebrał informacje, czy jego zaloty będą mile widziane przez młodą Jagnę. Otrzymał obiecujące wiadomości. Zatem czas na przysłanie do domu Jagny swatów z wódką. W imieniu Boryny przyszedł sam wójt. Wódką poczęstował matkę i zachwalał przyszłego pana młodego. Jagna „odpiła”, czyli wypijając kieliszek przyjęła oświadczyny. Następnie w karczmie ustalany został posag dla panny młodej i zapis gruntu dla Jagny od pana młodego.
W dniu ślubu przychodzono pod dom panny młodej zamkniętej w komorze i wykupywano ją. Drużbowie szli po pana młodego i z domu pani młodej udali się do kościoła. Matka panny młodej błogosławiła obrazem młodych. Do kościoła szło się w kolejności: młoda z drużbami i druhnami, młody, rodzina młodych i reszta wsi. W kościele odbywały się zaślubiny. Wesele odbywało się w domu młodej. Głównym obrzędem weselnym były oczepiny - obcinano włosy młodej i zakładano czepiec gospodyni (Jagusia nie zgodziła się na obcięcie włosów).
Kobiety wprowadziły z komory Jagusię nakrytą biała płachtą. Posadziły ją pośrodku izby pokrytej pierzyną. Następnie odsłaniano młodą , a ona na głowie nie miała już wianka, lecz czepiec. Muzyka zagrała tradycyjnie „Chmiela” młoda mężatka tańczyła z gospodyniami, dołączali do nich również mężczyźni. Panna młoda zgodnie z obrzędem oczepin wkupywała się w łaski gospodyń. Na końcu druhny zbierały pieniądze. Po oczepinach wszyscy rzucali się w wir zabawy. Tańczono, pito, jedzono.
Kolejnymi bogato opisanymi w „Chłopach” obrzędami są obrzędy wigilijne. W dzień wigilii już od rana w gospodarstwie Boryny trwały przygotowania do kolacji. Kobiety piekły ciasta i chleby, sprzątały całą izbę i ozdabiały ją. W kąty stawiano snopy zboża. Ławy okrywano płótnem białym, pod które wkładano siano. W południe do domu przychodził organista i przynosił opłatek wraz z życzeniami. A w zamian dostawał jajka i siemię lniane. Wieczorem, ubierano się ładnie i czekano na pierwszą gwiazdę. Gdy pojawiła się, zasiadano do stołu według pozycji, jaką zajmowali w domu, najpierw siadał pan domu, czyli Boryna, następnie Dominikowa z synem, bo byli to goście, później zasiadali inni członkowie rodziny. W izbie zapadała cisza, Boryna uczynił znak krzyża i dzielił opłatek miedzy wszystkich. Na stół podano buraczany kwas gotowany na grzybach z ziemniakami, następnie śledzie, później pszenne kluski z miodem, a potem kapustę z grzybami na końcu Jagusia podała racuszki z gryczanej mąki z miodem, a przegryzali to wszystko chlebem. Jedzenie było postne, Kolacje spożywali pomału i godnie, mimo że cały dzień pościli. Po jedzeniu Jagusia naparzyła kawę. Roch wyjął Biblię i czytał opowieść o narodzinach Jezusa. Po kolacji wszyscy szli do obory podzielić się opłatkiem ze zwierzętami, gdyż uważano, że zwierzęta w taką noc są równe ludziom. Koniom nie dawano opłatka, ponieważ nie były one przy narodzinach dzieciątka Bożego. Przed północą wszyscy szli na pasterkę.
Miesiące zimowe upływały mieszkańcom na różnych domowych zajęciach, które miały również charakter towarzyskich spotkań i były kolejnymi obrzędami. Kobiety schodziły się do domu Kłębów, by prząść wełnę. Zasiadły w izbie, rozmawiały i czekały na młodzież chodzącą „z niedźwiedziem”. Młodzi wkraczali do izby z krzykiem, udając głosy różnych zwierząt. Jeden z chłopców przebrany był w niedźwiedzią skórę, prowadził go osmolony na twarzy Cygan. Uderzali kijami w podłogę. Następnie „niedźwiedź” tańczył, skakał, piszczałka grała, dziewczęta piszczały. Gospodarz nagrodził „niedźwiedników” jedzeniem.
Obrzędy opisane w Chłopach związane były ściśle z życiem mieszkańców Lipiec oraz w powiązaniu z rytmem przyrody, porządkiem wyznaczonym przez kalendarz świąt kościelnych i związanych z nim zwyczajów. Każde kościelne święto to praktycznie cały cykl obrzędów. Przyroda też dyktuje swoje „obrzędy”. Zimą każe ludziom bawić się, spotykać, plotkować, wiosną ruszać w pole, ale dopiero po odprawieniu przez księdza specjalnego nabożeństwa. Boryna dopiero po zakończeniu wszelkich prac polowych rozpoczyna staranie o rękę Jagny. Obrzędy kultywowane były ze względu na szacunek tradycji i nawyk. Odgrywały ważną rolę, łączyły poszczególne jednostki w jedno społeczeństwo wiejskie.
Realistyczny charakter powieści oddaje również zastosowana przez Reymonta stylizacja językowa. Pisarz posługuje się językiem literackim z elementami gwarowymi. Gwara stworzona w "Chłopach" jest kombinacją różnych dialektów ludowych. Władysław Stanisław Reymont nie stosuje jej w sposób jednolity, najwięcej elementów gwarowych pojawia się w dialogach (słownictwo, wyrażenia, formy gramatyczne, prosta składnia) i fragmentach przyśpiewek ludowych. Oddaje to jednak atmosferę ludowości, czytelnik jest przekonany, że obserwuje prawdziwy obraz wsi polskiej.
Elementy kultury ludowej zostały utrwalone również w malarstwie. Zaprezentuję cztery obrazy wybitnych polskich malarzy, którym nie obca była tematyka wiejska.
Pierwszy z nich to Józef Chełmoński. Żył i tworzył na przełomie XIX/XX w. W twórczości malarza dominuje tematyka wiejska, zaś porównując powieść Reymonta i obrazy Chełmońskiego, można wskazać ich wspólne cechy.
Elementy obrzędu wiejskiego odnajdujemy na obrazie „Oberek”. Obraz powstał w 1878 roku. Ukazuje wiejską zabawę, która z domu (karczmy?) przenosi się na wiejskie podwórko, Pary tańczą, muzyka skrzypce grają, tańczącym przyglądają się inni: ktoś w wojskowym mundurze, Żydzi, samotni chłopi...Na obrazie panuje żywiołowy ruch, każda z postaci inaczej zachowuje się w tańcu. Również każdy z obserwatorów ma inny wyraz twarzy, sposób siedzenia , stania. Oglądający obraz ma wrażenie, iż zaraz zabawa przeniesie się z płótna do rzeczywistości. Oberek – polski taniec ludowy, ma żywe tempo, skoczną melodię. Popularny był na wsi w wielu regionach Polski, szczególnie lubiany na Mazowszu i Radomszczyźnie. Nazwa "oberek" wywodzi się od obracania się. Tańcowi towarzyszyły często przyśpiewki, okrzyki i przytupy. Stąd też tak dużo ruchu na obrazie Chełmońskiego.
Kolejny obraz prezentujący wiejski obrzęd to „Wesele krakowskie” Wojciecha Kossaka. Trudno w moim wystąpieniu nie wspomnieć , iż malarz ożenił się z ziemianką z Łomżyńskiego – Marią Kisielnicką. Ślub odbył się 16 lipca 1884 r. w kościele parafialnym Porytem. Imię Wojciecha Kossaka nosi łomżyńskie Liceum Sztuk Plastycznych.
Wojciech Kossak to przede wszystkim malarz-batalista, a jego najsłynniejsze dzieło to wykonana wspólnie z Janem Styką „Panorama Racławicka”. Dzisiaj można ją oglądać w Rotundzie Panoramy Racławickiej we Wrocławiu.
W 1940 r. na dwa lata przed śmiercią Kossak namalował „Wesele krakowskie”. W obrazie dostrzegamy fascynację ruchem i kolorem. Rozpędzone konie zdają się frunąć w powietrzu, gra muzyka, śmieje się panna młoda, mamy ponadto wrażenie, że z obrazu dobiega szczekanie biegnącego obok wozu psa. Pies ten, podobnie jak konie, niemalże leci w powietrzu.
Na obrazie dostrzegamy ludowy ubiór panny młodej, ponownie (poprzednio u Chełmońskiego) wiejskiego skrzypka przygrywającego młodym wracającym z zaślubin. Wszyscy pędzą na weselną zabawę. I ponownie jak u Reymonta, nie moment złożenia małżeńskiej przysięgi jest głównym elementem obrzędu, lecz tańce, hulanki, swawole. Kościół pozostaje w tle.
Kolejnym dziełem malarskim podejmującym tematykę ludowego obrzędu jest obraz Tadeusza Makowskiego „Dzieci z turoniem”, namalowany w 1929 roku, znajdujący się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Tadeusz Makowski żył i tworzył na przełomie XIX/XX wieku.
Należy do malarzy kubistów. Mimo iż potem odszedł od klasycznych założeń kubistycznych, w jego obrazach były widoczny wyraźny wpływ tego kierunku malarskiego. Częstym tematem jego obrazów były dzieci w scenach z życia wiejskiego, teatralnych, karnawałowych, w geometrycznej formie. Artysta uprościł kształty ludzie , sprowadzając je do trójkątów, walców i stożków. Obraz „Dzieci z turoniem” nawiązuje do wiejskiego obrzędu kultywowanego na Podkarpaciu w okresie Bożego narodzenia. TUROŃ to kolędnik przebrany za rogate zwierzę, z drewnianym łbem i kłapiącą klekotliwie szczęką. Głowę – maskę turonia wyrabiano z drewna i obijano futrem baranim; mocowano na niej rogi krowie, kozie lub baranie albo drewniane nabite metalowymi kolcami. Dla większego wrażenia paszczę wyklejano czerwonym suknem, zęby zaś robiono z ostrych gwoździ. Do ruchomej dolnej szczęki przybijano skórkę jeża, gwoździki lub szpilki oraz cienką bródkę z pakuł i mały dzwoneczek. Gotową głowę osadzano na mocnym drągu. Ponieważ była duża i ciężka nosił ją ukryty pod narzuconą na głowę i plecy derką najsilniejszy w grupie kolędnik. Turoniowi towarzyszyli: dziad, Cygan, Cyganka, Żyd, czasami także muzykant. Gdy cała grupa przekroczyła progi domu i pozdrowiła wszystkich jego mieszkańców, turoń rozpoczynał tańce i skoki. Biegał po izbie straszył kryjące się przed nim dzieci, gonił dziewczęta i udawał, że bierze je na rogi, a przy okazji próbował ukłuć je przybitymi do pyska kolcami jeża.
Towarzyszący turoniowi dziad, z zawieszonym na szyi wielkim drewnianym różańcem, mruczał pacierze. W tym samym czasie Cyganka wróżyła z kart, a Cygan usiłował niepostrzeżenie skraść drobne przedmioty, aby po chwili zaproponować gospodarzom ich odkupienie. Żyd natomiast usiłował sprzedać im samego turonia, zachwalając go jako: „miłe, poczciwe, łagodne, ładne i ucieszne zwierzątko”. Żeby przypodobać się gospodarzom, turoń wykonywał skoki i harce, aż wyczerpany padał na podłogę udając, że umiera ze zmęczenia. Pozostali kolędnicy usiłowali go ratować: skakali nad nim, ciągnęli go za rogi, dmuchali pod ogon, kropili pomyjami i wreszcie wlewali mu do pyska gorzałkę. Dopiero po tym zabiegu turoń wracał do życia. Scenka wskrzeszenia turonia zamykała występ, za który gospodyni rozdawała wszystkim po kawałku kiełbasy i słodkiego świątecznego placka, a gospodarz wrzucał do torby dziadowskiej trochę pieniędzy. Chodzenie z turoniem jest bliźniaczym obrzędem „chodzenia z niedźwiedziem” opisanego w „Chłopach”.
Na zakończenie ostatnia, spokojna i pełna melancholii akwarela Artura Grottger „Wianki”.
Co roku w okresie przesilenia letniego, 23 czerwca, obchodzona jest od wieków Noc Świętojańska. To dzień, w którym poganie czcili dwa potężne żywioły - ogień i wodę. Najważniejsze obrzędy związane były z rozpalaniem ognia i zanurzaniem się w wodzie. Tak właśnie obrzędowo zaczynało się lato. Odpowiednie powitanie lata miało zapewnić pomyślność zbiorów, dobrą pogodę i obfitość plonów. Jednocześnie młode dziewczęta i chłopcy wróżyli sobie, jakie powodzenie w miłości przyniesie im gorące lato.
Jednym z elementów zabawy było puszczanie wianków na wodę, wróżba dla panien i kawalerów. Każda dziewczyna plotła wianek z trzech gałązek bylicy i wkładała do środka zapaloną świeczkę. Należało potem puścić wianek z nurtem rzeki i obserwować jego tor dryfowania. Panny przechadzały się wzdłuż brzegu rzeki, a kawalerowie wskakiwali do rzeki i wyławiali je. Który zebrał najwięcej wianków, temu sprzyjało większe szczęście w miłości. Jeżeli chłopak nie wyłowił żadnego wianka, samotnie czekać musiał do przyszłego roku. Jeżeli wianek nie został przez nikogo wyłowiony, panna była skazana na staropanieństwo. Jeśli wianek utkwił w zaroślach, wróżyło to nieślubne dziecko w tym roku. Najgorszą jednak wróżbą było zatonięcie wianka. I ten oto sympatyczny obrzęd przedstawił Artur Grottger, rysownik znany z przejmujących rysunków i grafik przedstawiających najbardziej wstrząsające obrazy powstania styczniowego. Tymczasem Grottger nie widział i nie uczestniczył w powstaniu.
Akwarela „Wianki” to zupełnie inny świat. Delikatna linia rysunku podkreśla delikatność dziewcząt, widoczne pod wodą stopy to nie tylko czystość wody, to również dziewczęca czystość serc i pragnień, podniesione zalotnie spódnice – informują o oczekiwaniu na pomyślną wróżbę, a wyraz twarzy zdaje się romantycznie wzdychać...
Mam nadzieję, że odpowiednio przedstawiłem obrzędy ludowe jako inspirację dla twórców literatury i malarstwa.
Na pewno literatura i malarstwo poprzez prezentację obrzędów ludowych dostarczają wiedzy o życiu wsi. Wyjaśniają znaczenie obrzędów do dziś funkcjonujących na wsi i przenikających do kultury miejskiej. Powiązane są ściśle ze świętami religijnymi oraz porami roku. Są elementem zabawy, wiejskiej rozrywki. Odzwierciedlają wiejską moralność i prawdy ludowe, istnieją w takiej samej formie od setek lub dziesiątek lat.

Komentarze
Prześlij komentarz