Różne ujęcia motywu Sądu Ostatecznego w literaturze i sztuce.
Sąd Ostateczny ukazany w różnych utworach literackich oraz malarstwie jako wizja wynikająca z wiary człowieka w Boga.
Literatura podmiotu:
1. Objawienie św. Jana, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań – Warszawa 1980.
2. Kasprowicz Jan „ Dies irae”, Młoda Polska, Literatura dla klasy trzeciej szkoły średniej, Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1994.
Literatura przedmiotu:
1. www.filmweb.pl
2. „Michał Anioł Buonarroti. Rzeźba i malarstwo” w: „Sztuka świata.” tom 6, polska edycja Wydawnictwo Arkady, Warszawa 2001.
3. Makowiecki Z. Andrzej, „Literatura Młodej Polski”, Podręcznik dla klasy trzeciej szkoły średniej, Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1994.
4. Ziółkowski Marian „Eschatologia”, Sandomierz 1958
5. Grant Wincenty, „Eschatologia. Rzeczy ostateczne człowieka i świata”, Lublin 1962, rozdział IX
Materiały pomocnicze:
1. Anioł Michał „Sąd Ostateczny” (reprodukcja)
2. Coppola Francis Ford „Czas Apokalipsy” film fabularny USA 2001 (1979)
Gdy nastąpi paruzja, czyli powtórne przyjście Chrystusa na ziemię jako Sędziego, nastanie chwila sądu nad ludzkością, ostateczny rozdział dobrych od złych. Wobec nieba i ziemi Chrystus ujawni wszystkie tajemnice sumień ludzkich, publicznie pochwali i wynagrodzi dobro, a potępi i ukarze wszelkie zło. Ta prawda jest jednym z artykułów katolickiego Creda „Przyjdzie sądzić żywych i umarłych”.
Tej kwestii dużo uwagi poświęca św. Jan apostoł w księdze Apokalipsy, inaczej objawienia, zawartego w ostatniej Księdze NT, objawienia, którego doświadczył na wyspie Patmos, dokąd z Efezu został karnie zesłanym, a które stało się inspiracja dla wielu artystów.
O zapowiedzi godziny Sądu Bożego pisze tak: ”I widziałem anioła, lecącego przez środek nieba, który miał ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi i wszystkim narodom(…), który mówił donośnym głosem: Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego”(Ap14,6-7)
Fakt, że anioł widziany przez św. Jana leci przez środek nieba, może wskazywać na to, że jego misja jest pilna. Ogłoszenie godziny sądu jest złą wieścią dla niepokornych i grzesznych mieszkańców ziemi, ale dobra dla odkupionych, bo będzie to godzina ich uwielbienia i chwały. Anioł też nawołuje, aby bać się Boga i oddać pokłon temu, który jest Stwórcą wszystkiego.
Również „Drugi anioł szedł za nim i mówił: Upadł, upadł wielki Babilon, który niepokoił wszystkie narody winem szaleńczej rozpusty”(Ap14,8) Przychodzi ze zwiastowaniem upadku wielkiego Babilonu, czyli symbolu grzechu i obłudy, koncentracją wielkiej bezbożności i rozwiązłości na całym świecie. Wino szaleńczej rozpusty jest symbolem nie tylko seksualnej rozwiązłości, ale każdego rodzaju niepohamowania, które jest wyrazem niewierności wobec Boga.
„A trzeci anioł szedł za nimi, mówiąc(…) Jeżeli kto odda pokłon zwierzęciu i jego posągowi i przyjmie znamię na swoje czoło lub na swoją rękę, to i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego(…)i będzie męczony w ogniu(…)wobec świętych aniołów i wobec Baranka”(Ap14,9-10) Ten zaś anioł ogłasza karę dla tych, którzy sprzymierzyli się ze zwierzęciem, ogłasza, że na naśladowców zwierzęcia został wydany wyrok śmierci.
A co z tymi, którzy przestrzegali i przestrzegają przykazań Bożych i wiary w Jezusa? Jan pisze ”I usłyszałem głos z nieba mówiący: Napisz: Błogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają. Zaprawdę(…) odpoczną po pracach swoich, uczynki ich bowiem idą za nimi”(Ap14,13) Dla chrześcijan śmierć nie oznacza utraty błogosławieństwa, wręcz przeciwnie, zwiastuje tutaj głos z nieba, że umarli umierający w Panu są błogosławieni. Ufają oni Panu i są w Nim bezpieczni, maja pewność, że nic nie może odłączyć ich od Stwórcy.
Zwrócimy teraz uwagę na postać Sędziego, którego apostoł także opisuje jako istotę podobną do syna człowieczego na białym, symbolizującym Jego chwałę obłoku. „Mający na głowie swojej złota koronę”- symbol władzy „a w ręku swym ostry sierp”(Ap14,14) oznaczający, że nadszedł czas zbierania żniwa wśród ludzi. Do Niego też czwarty anioł, który wyłania się ze świątyni, zwraca się słowami ”Zapuść sierp swój i żnij, gdyż nastała pora żniwa i dojrzało żniwo ziemi”, (Ap14,16). Nastąpił zbiór odkupionych, którzy są jak dojrzałe zboże. Następnie „anioł wyszedł ze świątyni, która jest w niebie, mając również ostry sierp. I jeszcze inny anioł wyszedł z ołtarza, a ten miał władzę nad ogniem; i zawołał na tego, który miał ostry sierp: Zapuść swój ostry sierp i obetnij wiście winogron z winorośli ziemi, gdyż dojrzały jej grona”(Ap14,17) Następuje również żniwo bezbożnych, którzy podobni są do gron gotowych do tłoczni Bożego sądu. Zebrane i wrzucone są do tłoczni, aby były deptane nogami. To przerażający obraz bożego gniewu wymierzonego na tych, którzy sprzeciwiają się jego władzy i gardzą słowem. Św. Jan widzi również falę krwi płynącą z tłoczni gniewu. Miasto, za którym deptana jest tłocznia to “miasto święte, nowe Jeruzalem“ do którego “nie wejdzie( ... )nic nieczystego ani nikt, kto czyni obrzydliwość i kłamie, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka“(Ap14,20-21) gdy wybije godzina sądu ostatecznego właśnie tam, “poza miastem“, ci, którzy odrzucili łaskę płynącą z krzyża, doświadczają gniewu Bożego, który sami dla siebie wybrali z powodu niewdzięczności i braku pokuty.
Tak oto Jezus przyjdzie sądzić żywych i umarłych. To wydarzenie zostanie zapowiedziane przez kolejnych aniołów, ale to człowiek, który posiada wolna wolę i sumienie, wyda na siebie wyrok poprzez swoje postępowanie i zachowanie na ziemi podczas życia doczesnego, życia ziemskiego.
Również w literaturze pięknej pojawia się motyw Sądu Ostatecznego. Jednym z przykładów jest „Dies irae” Jana Kasprowicza, w którym ukazana jest katastroficzna wizja Boga karzącego ludzkość „dies irae” oznacza po łacinie „dzień gniewu” i mianem tym w tradycji chrześcijańskiej zwykło się określić dzień Sądu Ostatecznego.
Poemat mówi o przerażających zjawiskach świetlnych takich jak „pożary słońc”, „krzepnięcie ognia” i „ciemnienie blasku” zaczerpniętych ze znanej kolędy Franciszka Karpińskiego” Bóg się rodzi” Cała natura zamiera jakby przygnieciona „strachem, nawałnicowy wiatr tworzy kłębowiska mgieł i cieniów”, powala lasy i obnaża skały z roślinności. Poza tym zamiera krajobraz opanowany przez trzęsawisko, a z niego wynurzają się ci przedstawiciele fauny, których człowiek od wieków zwykł utożsamiać ze złem i brzydotą: żmije, pijawki, jaszczury. Trąba wzywa na Sąd wszystkich, żywych jak i umarłych, toteż spod „miliardów męczeńskich krzyży”, wyrosłych przez tysiąclecia na „bagnistej ziemi”, wychodzą rzesze dawniej pomarłych. W świecie, nad którym szaleje ogień i ciemność równocześnie, wicher i martwota, znaki i wizje nieba, zaczyna panować atmosfera strachu, grozy, ostatecznej katastrofy i gniewu bożego. Rozgrywa się także ostateczna walka dobra ze złem. Świadkami i uczestnikami sądu są: Chrystus, wcielenie miłosierdzia i ofiary a jego„Głowa owinięta cierniową koroną”, „jasnowłosa Ewa” – wcielenie erotyzmu, żądzy i grzechu, Szatan, prorocy i archaniołowie. Temu katastroficznemu widowisku przypatruje się Stwórca. Przed jego obliczem staje anonimowa rzesza ludzka, która nawet w Dniu Sądu nie może wyzbyć się grzechu i małości, cierpienia i gniewu, wzajemnej nienawiści i niskich odruchów. A wyrok, jaki zapadnie, zmazuje ludzkość z powierzchni Ziemi, jest zarazem okrutny i sprawiedliwy. Odbiera on wszelką nadzieję. Ludzkość, podlegająca zmiennemu i obiektywnemu wyrokowi potępienia, przedstawiona jest nie tylko jako grzeszna i niegodziwa, ale także głęboko cierpiąca. Jednak cierpiąca zbiorowość człowiecza zwraca się do swego sędziego z modlitewnym wezwaniem „Kyrie elejson” – powtarza się w Dies irae jak refren i odpuszczenie win, wie jednak, że błagania są daremne i boska suwerenność zmiłowała już nie przewiduje: rzecznikiem sprawiedliwości nie jest przecież litościwy Chrystus w cierniowej koronie, ale bezlitosny Najwyższy Stwórca. Do wyroku wtrąca się Adam, który ma odwagę zbuntować się przeciw Bogu, wytyka mu wady dla dobra ludzkości, mówi o Bogu jak o „ojcu rozpusty” oskarża go o zło i grzech. Dla niego Bóg nie jest doskonały, bo nie myśli o ludziach. Postępuje jak Prometeusz i jak Prometeusz nie odnosi sukcesu.
Przedstawiona przez Kasprowicza wizja jest odmienną niż apokaliptyczna, tu sądzi Bóg. Wynika to z czasu, w jakim powstał utwór - zbliża się koniec wieku XIX, panuje dekadentyzm, czyli przekonanie o zmierzchu i upadku cywilizacji europejskiej, poczucia bezsensu, zniechęcenia i zwątpienia.
Apokalipsa stała się też inspiracją dla twórców malarstwa. Najsłynniejszym dziełem sztuki plastycznej jest fresk Michała Anioła „Sąd Ostateczny” i stanowi odbicie Apokalipsy.
Ogromny fresk przedstawia ponad trzysta nagich, muskularnych ciał poruszających się szaleńczym ruchem wokół centralnej postaci. Nie jest to chaotyczny ruch: lewa strona wznosi się ku górze, a prawa opada w dół. Nagromadzenie postaci jest tak wielkie, że czasem trudno dostrzec, gdzie się, która zaczyna, a gdzie kończy. Kłębowisko na pierwszy rzut oka prawie nieczytelne, po chwili zaczyna odsłaniać dla widza swoją treść.
W samym centrum dostrzegamy postać sądzącego Jezusa. Artysta ukazał Go w momencie podnoszenia się z niewidzialnego tronu, by złowieszczym i pełnym grozy gestem zepchnąć potępionych w czeluście piekieł. Nie jest to Baranek pokorny i miłosierny, ale król pełen majestatu i mocy. Sama postać - rosła i atletyczna, twarz pozbawiona prawie zarostu. Bardzo podobny do Apollina (przez męską piękność) czy też Zeusa (gest jak u Gromowładnego). Niezależnie od tych skojarzeń intencją autora niewątpliwie było ukazanie ideału. Michał Anioł pokazał nam Boga sprawiedliwego, o niesłychanej władzy i mocy, którego się lękał i którego czcił. Boga strasznego, ale doskonałego i pięknego. Sam Chrystus bierze czynny udział w sądzie. Nie zachowuje pełnego godności dystansu, ale tak jak pozostali uczestnicy tej sceny przepełniony jest gorącymi emocjami. Jego gniew jest jak trąba powietrzna, która wszystko unosi w górę, wszystko wprawia w ruch wirowy, by w końcu pozwolić opaść, zmieniwszy układ wszystkiego. Tak straszne zjawisko nie może pozostawić nikogo obojętnym, nikogo, kto by nie marzył o powrocie spokoju.
Pod stopami Jezusa i otaczających Go świętych dostrzegamy grupę aniołów z trąbami, którzy przybywają na sąd. To właśnie głos trąb anielskich budzi zmarłych ze śmiertelnego snu. Na samym dole przedstawienia, gdzie ruch odbywa się jakby w zwolnionym tempie, dostrzegamy efekty anielskiego grania. Szkielety przyoblekają się w ciało i wolno podnoszą jakby jeszcze uśpione tchnieniem grobów. Oto koniec ludzkiego życia pomieszany z jego nowym początkiem.
Aniołowie niosą dwie otwarte księgi: księgę wybranych, w której zapisano imiona zbawionych, i księgę potępionych. Co charakterystyczne, ta druga jest o wiele większa.
Boskiemu Władcy towarzyszy Matka - jedyna postać w pełnym stroju. Sprawia wrażenie, że nie do końca rozumie dziejącą się wokół Niej szamotaninę, ale z pełnym zaufaniem przeżywa tę scenę. Postać Maryi na wpół zwrócona jest ku Jezusowi, a głowę pochyla przez prawe ramię w dół. Spogląda na powstających z grobów i spieszących na ramionach aniołów ku zgromadzeniu świętych. Wydaje się, że właśnie na moment oderwała swój wzrok od Syna. Dłonie zaś skrzyżowane na sercu wyrażają miłość i pragnienie, by w swych matczynych ramionach utulić czy to wybujały gniew Zbawcy, czy może ludzki strach wzywanych na sąd. Można by rzec, że spotykamy tu Matkę żyjących, a raczej powracających do życia, życia wiecznego.
Prawa strona fresku przedstawia to, co dzieje się z człowiekiem, nad którym ciąży wyrok wszechwładnej Boskiej dłoni. Oto w czeluść piekielną spadają, ciągnięci i popychani przez demony, potępieni. Spotkać tu można przeróżnych mieszkańców piekieł. Najbardziej charakterystyczni są ci znani z mitologii: przewoźnik Charon i władca ciemności Minos.
Zacięte twarze szatanów znęcających się nad nieszczęśnikami, mieszają się z wyrazem niebotycznego strachu i cierpienia na twarzach ich ofiar. Niektórzy ludzie próbują jeszcze wymknąć się prześladowcom, walczą, miotają się. Inni wydają się zaskoczeni wyrokiem i bezwładnie, głowami w dół lecą w przepaść. Jeszcze inni z wymalowaną na twarzy rozpaczą zdają się nie widzieć już sensu stawiania oporu, utraciwszy wszelką nadzieję.
Tuż nad stołem ołtarzowym na środku samego dołu obrazu artysta umieścił otchłań piekielną. Miejsce, w którym obecne są tylko płacz i zgrzytanie zębami. W zupełnej ciemności, wręcz czerni, widz dostrzega zarys twarzy pełnej największego przerażenia. W czeluści błyskają już tylko białka oczu i zęby w otwartych krzykiem zgrozy ustach.
Zbawieni również nie stanowią statycznej, beztroskiej z powodu osiągnięcia szczęścia wiecznego grupy. Zupełnie nie przypominają błogosławionych przedstawianych przez dawniejszych mistrzów, którzy kazali im dostojnie przechadzać się po rajskich ogrodach w odświętnych strojach. Tutaj nie ma ogrodów, nie ma pięknych szat. Wszyscy pozostają niejako zawieszeni na obłokach, wdrapując się coraz wyżej. Odzienie, jeśli w ogóle je mają, przypomina raczej nędzne strzępy. Tak jak i potępionym, im również nie są obce przerażenie, strach czy chociażby zdumienie. Przeraża zaś okrutny los współbraci porywanych przez diabły. To tak jakby wciąż czuli wspólnotę z tą nieszczęśliwą częścią rodzaju ludzkiego. Widzimy postacie rzucające się sobie nawzajem w ramiona jak ludzie, którzy ocaleli z potężnego kataklizmu i z niedowierzaniem jeszcze zamiast cieszyć się, płaczą.
Wokół samego Chrystusa święci tworzą krąg. Artysta wyposażył ich w tradycyjne atrybuty oraz narzędzia męczeńskiej śmierci. Rozpoznajemy wśród nich przede wszystkim świętego Piotra z kluczami (z prawej strony) i Jana Chrzciciela w skórze (na lewo od Jezusa). U stóp Chrystusa dostrzegamy św. Bartłomieja i św. Wawrzyńca, współpatronów Kaplicy Sykstyńskiej. Znaleźć można również św. Katarzynę Aleksandryjską, św. Sebastiana, św. Błażeja, św. Andrzeja, Ewę, a także postać dźwigającą krzyż, która przedstawia najprawdopodobniej Szymona z Cyreny bądź Dobrego Łotra.
„Sąd Ostateczny” Michała Anioła nie jest tylko obrazem potężnego Dies Irae - Dnia Gniewu. Nie tylko sąd i potępienie ukazuje artysta. Cały sąd odbywa się w kontekście odkupieńczej męki Chrystusa. Ponad całym kłębowiskiem świętych i grzeszników, żywych i umarłych, zbawionych i potępionych widnieją krzyż, korona cierniowa oraz kolumna biczowania. Swym wielkim ciężarem przygniatają wnoszących je aniołów. Wydaje się, że ci z trudem utrzymują równowagę, walcząc z niewidzialnym podmuchem. Oto zwieńczenie i dopełnienie misji Jezusa w świecie: zwycięstwo Jego zbawienia nad ludzkim grzechem i śmiercią wieczną
Artysta nie zapomniał także umieścić w tym obrazie swojego portretu. Znalazł dla niego miejsce szczególne, pozostające poza ziemią, niebem i piekłem, jakby nie objęte sądem. Swojej twarzy użyczył trzymanej przez św. Bartłomieja skórze, zdartej ze świętego podczas jego męczeńskich tortur. Jest to bodaj najtragiczniejszy autoportret w historii sztuki. Inni zwracają raczej uwagę na porozumiewawcze spojrzenie, jakie łączy św. Bartłomieja z Jezusem. Upatrują w nim niemego pytania o los "skóry" - czy święty ma ją zatrzymać, czy rzucić w otchłań piekielną. Mówiłoby to o poczuciu zawieszenia, niepewności i lęku artysty o własne przeznaczenie, także o wyrzutach sumienia i świadomości popełnionych grzechów. Sam Michał Anioł pisze w jednym z poematów: "Już ukończony bieg mojego życia,/ Poprzez burzliwe morze płynę w kruchej łodzi/ Do portu wspólnego wszystkim, gdzie przyjdzie obliczyć/ Każdego dzieła sens, dobrego czy złego./ Moje fantazje najbardziej serdeczne/ Przez sztukę we władzę zmienione,/ Wiem, jakie błędy przyniosły ze sobą / I ile złego daje pożądanie".
Michał Anioł dostrzegł sprawiedliwość Sądu ostatecznego w podziale na tych, którzy dostali się do nieba oraz na tych, którzy skazani są na wieczne potępienie. Chrystus jest przede wszystkim potężnym panem wszystkiego. Stąd jego doskonała pod względem fizycznym sylwetka i umieszczenie jego postaci w centralnym punkcie fresku.
W niezwykły sposób interpretuje Objawienie Francis Ford Coppola poprzez swój film „Czas Apokalipsy”. Amerykańska wojna w Wietnamie w latach sześćdziesiątych jest metaforą Sądu Ostatecznego. Bohaterowie filmu to pułkownik Kurtz i kapitan Willard jako Antychryst i Chrystus. Wygrywa tu sprawiedliwość, ale jest to właśnie Apokalipsa spełniona
Kapitan Willard udaje się w głąb dżungli, by odnaleźć pułkownika i zabić go w imię wydanego na niego wyroku. Przemierza Wietnam, trafia do Kambodży, odnajduje pułkownika. Ten czeka na wykonawcę wyroku, gdyż doskonale zdaję sobie sprawę, że poniesie śmierć. Daje się zabić. Willard po wykonaniu zadania wraca na łódź, która ma go zabrać w drogę powrotną. Tłum wierny pułkownikowi – odprowadza go do rzeki milczeniem. Dopełniła się Sąd i Apokalipsa, spowodowana przez...samego Człowieka.
Według Objawienia Jana, Kasprowicza i Michała Anioła Sądu dokona osoba boska: sam Stwórca bądź Jego wysłannik w postaci Syna Człowieczego, ale być może to nie Chrystus będzie naszym sędzią w Dniu Ostatecznym. Być może sami wydamy na siebie wyrok. Potrafimy jak widać stworzyć własną Apokalipsę na ziemi, bez pomocy szatana i sami siebie potrafimy osądzić.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje


Komentarze
Prześlij komentarz